Jak ubrać się na rower zimą i jesienią?

  • Post author:
  • Reading time:20 mins read

To odpowiedni ubiór odpowiada głównie za komfort jazdy na rowerze w okresie jesienno-zimowym. Jeśli na tokową przejażdżkę lub zwykły dojazd do pracy ubierzesz się z głową, jazda będzie dla Ciebie przyjemnością. Po przeczytaniu poniższego wpisu na pewno nie zmarzniesz, ani nadmiernie się nie przegrzejesz. Ważne jest to aby ten komfort termiczny odczuwać podczas ruchu, a nie podczas postoju.

baner reklamowy by_atka 1

Marka ubrań? Osobiście w 90 % ubieram się w Decathlonie. Nie da się ukryć, że to jeden z nielicznych, o ile nie jedyny sklep z ogromnym wyborem i przede wszystkim rozsądnymi cenami. A co najlepsze: nie wszystkie ubrania muszą być stricte rowerowe.

1. Gatunek materiału – zapomnij o bawełnie

Bez wątpienia bawełna jest wygodna w codziennym użytkowaniu, a twoja szafa zapewne wypchana jest bawełnianymi t-shirt’ami. Niestety ten naturalny materiał ma swoje wady które eliminują go z grona kolarskiej odzieży. Przede wszystkim bawełna nie odprowadza wilgoci, w naszym przypadku – potu. Nasiąka wilgocią i długo schnie. A jazda, w mokrej, lepiącej się do ciała koszulce przy niskich temperaturach nie jest niczym przyjemnym. Można zmarznąć, przeziębić się i spodziewać potrójnego zapalenia płuc.

2. Ubierz się na cebulkę

Klika warstw ubioru to rozsądna opcja. Lepiej ubrać na siebie kilka cienkich warstw niż na przykład jedną koszulkę i grubą kurtkę. Głównie dlatego, że istnieje opcja zdejmowania i ubierania się w zależności od zmian pogody lub ukształtowania terenu. Na podjazdach będzie Ci gorąco, na zjazdach natomiast zimno. Może zacząć padać albo wiać, a ty możesz się dostosować.

3. Warstwy

Warstwa 1 – bielizna termoaktywna

Najbliższa skórze. Przylegająca i oddychająca. Jej zadaniem jest odprowadzanie wilgoci. Koszulka termoaktywna bo o niej to mowa to podstawa, najlepiej z długim rękawem. Nie musi to być koszulka stricte rowerowa. Możesz użyć takiej dedykowanej do piłki nożnej, trekkingowej lub narciarskiej. Pozostaje jeszcze kwestia getrów (spodni termoaktywnych), które powinny być wykonane z materiałów jak koszulka. Skarpetki do jazdy w zimne dni też robią robotę choć na początku nie są tak ważne jak koszulka czy getry.

W moim przypadku zawsze mam koszulkę i getry termoaktywne. Bez znaczenia czy to krótka trasa do pracy czy wyjazd na kilkanaście kilometrów. Na leginsy wrzucam krótkie spodenki rowerowe w przypadku trasy, lub długie spodnie rowerowe zimowe (w zależności od temperatury powietrza). Natomiast jak jadę do pracy na leginsy zakładam spodnie dresowe. Zimowe skarpetki rowerowe też robią robotę w zimne dni, więc warto rozważyć ich zakup.

Cały asortyment odzieży termoaktywnej rowerowej znajdziesz tutaj.

Warstwa 2 – izolująca

Mowa tu głównie o bluzie rowerowej, która zatrzyma ciepło. Najlepiej jak będzie to bluza przeznaczona dla rowerzystów, czyli :

  • dłuższa na placach – aby zakrywała odcinek lędźwiowy,
  • z kieszeniami w dolnej tylnej części – zawsze mogą się przydać na przykład gdy zdejmiesz kurtkę i będziesz kontynuować podróż bez niej. Nie używane natomiast w niczym nie przeszkadzają,
  • rozpinana, przynajmniej na długości ok 20cm – istnieje wtedy opcja regulacji temperatury, bo gdy będzie Ci za gorąco w każdej chwili możesz się troszkę rozpiąć i ochłodzić,
  • ze stójką chroniącą szyję – gdy dla odmiany zrobi się zimno, stójka w bluzie jest na wagę złota,
  • ściągacze na rękawach – zimne powietrze nie będzie wdzierać się nie proszone przez twoje rękawy.

Asortyment wszystkich bluz rowerowych znajdziesz tutaj.

Warstwa 3 – ochronna

Zacznijmy od kurtki rowerowej. Tutaj podstawą jest ochrona przed czynnikami zewnętrznymi takimi jak zimny wiatr, deszcz czy śnieg. Napisze wprost: niestety nie ma co oszczędzać. Kurtki rowerowe zimowe mają swoje zalety które niestety kosztują, a oto one:

  • bardzo dobry stosunek oddychalności do ochrony przed czynnikami zewnętrznymi,
  • witroszczelnośc i wodoszczelność,
  • przedłużone plecy,
  • zazwyczaj polarowe wnętrze,
  • kieszonki z tyłu oraz na piersiach.

Osobiście sam parę ładnych latek jeździłem w zwykłej kurtce przejściowej. Co prawda była to bardzo dobra kurtka (prezent od żonki), ze świetną membraną chroniąca przed wiatrem i drobnym deszczem. Ale nie była przeznaczona na rower. Zacząłem w niej jeździć do pracy gdyż nie miałem nic innego. W sumie wtedy jeszcze nie miałem prawie wcale odzieży rowerowej na stanie. Tak więc jeśli dysponujesz taką kurtką to jak najbardziej możesz w niej wskakiwać na rower zimą. Pamiętaj jednak, że nie są to kurki przeznaczone na rower a co za tym idzie nie są ocieplane. Ja po prostu pod spód ubierałem czasem dwie bluzy lub polar.

Spodnie rowerowe zimowe posiadają te same zalety co wyżej wymienione kurtki. Jeśli się na nie zdecydujesz to polecam takie z szelkami. Przede wszystkim nie zsuwają się i dodatkowo chronią plecy od zimna i przewiania w wyższym stopniu aniżeli zwykłe spodenki.

Na krótką trasę do pracy zawsze zakładam getry termo i grube dresy. Więcej na temat jeżdżenia do pracy znajdziecie tutaj.

4. Niezbędne dodatki

1. Kamizelka

Zadaniem kamizelki jest ochrona rowerzysty głównie przed przenikliwym wiatrem i ewentualnie przed drobną mżawką. Najlepiej jak taka kamizelka będzie lekka, z wentylacją na plecach. Ważne jest również to aby po złożeniu była kompaktowa i co za tym idzie mieściła się do tylnej kieszonki. Znajdziesz taką tutaj.

Nie jestem w stanie zliczyć ile razy moja kamizelka ratowała mnie przed zimnem na rowerze. Nie bez powodu znajduje się ona na pierwszym miejscu mojej listy niezbędnych dodatków. Bardzo często pakowana przeze mnie do tylnej kieszonki. Na zjazdach powrotnych do domu poprawia komfort jazdy w sposób nieoceniony. Można założyć ją na koszulkę, pod bluzę, na bluzę, pod kurtkę itd.

2.Czapka

Przede wszystkim musi zmieścić się pod wasz kask i zasłaniać uszy. Najlepiej z elastycznego materiału dobrze odprowadzającego ciecz i szybkoschnącego. Czapki rowerowe nie są drogie, są za to bardzo funkcjonalne. Warto sobie taką sprawić na zimę.

3. Opaska na uszy

Świetna rzecz na jesień. Gdy temperatury są troszkę wyższe niż zimą. W takiej opasce nie ma możliwości aby się „zagotować” ponieważ górna część głowy jest odkryta pod kaskiem. Jednocześnie opaska taka chroni zarówno uszy jak i czoło przed chłodnym powietrzem.

Nawet w cieplejsze dni trasę zaczynając bez opaski zawsze miałem taką ze sobą gdyż na zjazdach nie raz ratowała moje zmarznięte uszy. Na dodatek opaska taka zajmuje bardzo niewiele miejsca.

4. Komin

Fajna rzecz głownie na niższe temperatury. W takich poniżej zera, obowiązkowy asortyment garderoby. Di wyboru są kominy polarowe, oddychające, wiatroszczelne, cieńke, grube itd.

Całe sezony przejeździłem w tych najtańszych polarowych i to one najbardziej mi odpowiadały. W wiatroszczelnych gotowałem się. Ten polarowy jest zarazem ciepły i przepuszcza odpowiednią ilość powietrza.

5. Kominiarka

Nieoceniona ochrona gdy jest naprawdę zimno. Nawet przy -7 stopniach wraz z kominem i czapka daję wystarczającą ochronę. Bardzo ważne jest również aby swobodnie się przez nią oddychało. Gdy kupicie słabej jakości produkt będziecie się po prostu dusić.

Cały czas jeżdżę w takiej kominiarce i jest super. Jest lekka, elastyczna, dobrze się przez nią oddycha i szybko schnie.

6. Rękawiczki

Produkt nie zbędny gdyż rączki marzną bezlitośnie. Rękawiczki trzeba dobrać do pogody. Na mrozy do -10 stopni musicie zaopatrzyć się w porządne rękawiczki wiatro i wodoszczelne. Na jesień i na pogodę z temperaturami oscylującymi w granicach -0 stopni, śmiało można zakupić te polarowe, są naprawdę bardzo dobre.

I tak to właśnie wygląda w moim przypadku. Głownie jeżdżę w rękawiczkach polarowych. Do pracy prawie za każdym razem. Na dłuższe przejażdżki mam inne, na poważne mrozy jeszcze inne…

7. Nogawki i rękawki

Również przydatne akcesorium. Głównie w okresie przejściowym. Kiedy podczas wyjazdu z domu jest jeszcze chłodno o po godzinie robi się już ciepło, lub odwrotnie. Dzięki rękawką oraz nogawką rowerowym możecie zareagować i dostosować się do panujących warunków.

8. Ochraniacze na buty

Przydatna rzecz która chroni od zimna, wiatru i deszczu wasze stopy. Dobrze jak ochraniacze są zamykane na suwak gdyż to na pewno ułatwi ich zakładanie i zdejmowanie.

Jak dla mnie niezbędne akcesorium w okresie jesienno-zimowym.

9. Ochraniacze spodni i kasku

Mają za zadanie ochronić twoje spodnie aby nie nasiąkły wodą oraz głowę aby przez kask nie wlewały Ci się na nią hektolitry wody. Ochraniacze na spodnie zazwyczaj chronią od razu twoje stopy. Takie jak tutaj.

Gdy zmokłem kilka razy wracając z pracy do domu zdecydowałem się zainwestować w ochraniacze przeciwdeszczowe na spodnie oraz na kask. Codziennie miałem je ze sobą w plecaku. W końcu trafiłem na upragniony deszcz. Do domu wróciłem suchy jak piasek na pustyni Kalahari. Przeciwdeszczową kurtką jak napisałem powyżej dysponowałem już wcześniej.

Posumowanie

Oczywistością jest, że jeżeli mielibyście się dostosować do wszystkich zakupów wymienionych powyżej koszty są wysokie. Ale spokojnie, na jesień nie trzeba zaopatrywać się we wszystko co zostało wymienione w artykule. Jeżeli waszym celem jest jeździć wyłącznie do pracy to przyda się dosłownie kilka rzeczy. Zacznijcie na przykład od koszulki termo, następnie getry. Później rękawiczki, komin i opaska itd. aż uzbieracie cały rowerowy asortyment. Tak to właśnie było w moim przypadku. Zimą nie jeżdżę poniżej -7,-8 stopni, po prostu jakbym się nie ubrał to i tak zmarznę. Jesień natomiast to jest to! Uwielbiam jeździć jesienią na rowerze. Do pracy, a jak aura pozwala to czasem nawet pośmigać w górkach na szosie lub MTB. Spróbujcie a może pozytywnie odbije wam tak jak mi…


Ten post ma 2 komentarzy

  1. Monika

    Ja od siebie polecam pelerynę przeciwdeszczową (zakupiłam trochę większy rozmiar żeby móc nosić ją zimą na kurtkę zimową) i game changerem było dla mnie kupienie przeciwwiatrowych spodni, moje kolana mi za to podziękują kiedyś 🙂

    1. Rowerasy

      Peleryna przeciwdeszczowa w większym rozmiarze to też ciekawa opcja. Jedyny jej minus jest taki, iż taka pelerynka w ogóle nie przepuszcza powierza, więc można się pod nią konkretnie zgrzać. Ale lepiej się zgrzać niż zajechać do domu przemoczonym do suchej nitki, tym bardziej jeżeli trasa nie jest długa.

      Spodnie przeciwwiatrowe to też rewelacyjny rozwiązanie, znacznie poprawiają komfort jazdy i chronią stawy kolanowe. Chyba muszę zmodernizować wpis 🙂

Dodaj komentarz